Piszę
Tweetuję
Słucham

Blog > Komentarze do wpisu

Inauguracja

Przez najbliższe trzy miesiące będą pisał z Oksfordu. Nie będą to doniesienia ze świata mediów i marketingu. Nie będzie też głębokich spostrzeżeń z wykładów i seminariów odbywających się na jednej z najstarszych i najbardziej znanych uczelni na świecie. Na to wszystko jeszcze przyjdzie kiedyś czas. Teraz będę chciał podzielić się z wami moim pamiętnikiem z podróży.

Ślęczę tu nad pracą naukową, a że dostałem stypendium, to nie mogę pracować zawodowo i pisać do mojej gazety. Nie mogę też relacjonować zajęć, które odbywają się na uniwersytecie - wyjaśniono mi, że są one własnością intelektualną, za którą studenci (albo ich sponsorzy) płacą niemałe pieniądze. Pozostaję jednak dziennikarzem, dlatego będę próbował znaleźć jakiś sposób na to, żeby i wilk był syty, i owca cała.

Powrót na studia jest fajnym przeżyciem. Oderwać się od pracy w redakcji dziennika, zamiast 30 artykułów przygotować jeden, zamieszkać w akademiku i w ciągu jednego dnia poznać tłum ludzi z różnych zakątków świata - bezcenne. Szkoda, że mam na to tylko trzy miesiące, czyli trochę więcej niż wakacje w szkole. Taki oksfordzki przecinek, po którym szybko następuje ciąg dalszy, czyli powrót do rutyny. Taka moja Oxford comma. Prawdziwa Oxford comma też istnieje - to przecinek stawiany przed spójnikiem. W staropolskim zdaniu "Lasy, pola, góry i doły" w większości języków nie ma przecinka przed "i". Ale w pracy naukowej na Oksfordzie to zdanie miałoby wyglądać tak: "Lasy, pola, góry, i doły".

Oxford comma pozwala uniknąć nieścisłości - twierdzą jej zwolennicy. Większość jednak robi sobie z niej jaja, jak np. chłopaki z Vampire Weekend.



Albo jeden z moich ulubionych serwisów satyrycznych, The Onion.

 

Ja też postaram się traktować mój oksfordzki przecinek z dystansem.

wtorek, 08 stycznia 2013, vadim.makarenko

Polecane wpisy