Piszę
Tweetuję
Słucham

Blog > Komentarze do wpisu

Jeśli nie Oksford, to co?

Do dziś słyszę te słowa od ludzi, którym mówię, że wyjechałem do Oksfordu, choć ostatni odcinek tego programu edukacyjno-rozrywkowego TVP 1 wyemitowała 12 lat temu. Jego autorką i prowadzącą była Izabella Dukaczewska-Oleś. Zaczynała go jako poradnik orientacji zawodowej dla młodzieży prezentujący placówki edukacyjne, ale stopniowo zamieniła w show z prawdziwego zdarzenia, z publicznością w studiu, muzyką na żywo i lożą jurorów, których znamy dziś z zagranicznych widowisk w rodzaju „Must Be the Music" czy „Mam talent". W tamtym jury pojawiali się m.in. Grzegorz Miecugow i Monika Olejnik.


Jednak swoją popularność „Jeśli nie Oxford, to co?.." zawdzięczał nie tylko tym prostym - jak na dzisiejszy telewizyjny świat - sztuczkom. Na początku lat 90. wyższe wykształcenie w Polsce było czymś dużo bardziej elitarnym niż dziś, a na studia trzeba było zdawać egzaminy wstępne. Tymczasem uczestnicy programu mogli indeks prestiżowej polskiej uczelni po prostu… wygrać, dlatego castingi przyciągały tysiące osób. W ciągu dziesięciu lat program Dukaczewskiej-Oleś wyprodukował jakąś setkę szczęśliwych studentów. - Do dziś spotykam moich laureatów, którzy pracują w przeróżnych branżach. Część z nich do tej pory wysyła do mnie kartki - mówi autorka. Tuż po rozmowie z nią spotkałem się z jednym z nich w naszej redakcji (ale nie chciał się tym chwalić, więc nie będę podawał tu jego nazwiska).

Poza tytułem o University of Oxford w programie nie było ani słowa. Ta legendarna uczelnia wówczas pozostawała praktycznie poza zasięgiem Polaków. „Skoro nie ma co marzyć o Oksfordzie, to co nam zostaje?" - sugerował tytuł, który w  wewnętrznym konkursie wymyśliła jedna z pracownic redakcji programu „Telewizja nocą”. - Oksford był bardzo znaną uczelnią, ale nie mieliśmy wtedy takich możliwości, tak dużo osób nie wyjeżdżało za granicę - wspomina Izabella Dukaczewska-Oleś. Razem zastanawialiśmy się, jaki tytuł jej program mógłby mieć dziś. Wyższe wykształcenie jest dużo bardziej dostępne, na rynku działają tysiące uczelni prywatnych, a i Uniwersytet Oksfordzki jest czymś dużo bardziej dostępnym niż kiedyś, nawet w regatach wioślarskich Oksford przeciwko Cambridge udział bierze Polak. Studia na Oksfordzie już nie leżą poza zasięgiem, są do zrobienia. A skoro tak, to może lepszym tytułem byłby „A właśnie że Oksford!” albo „Tylko Oksford”?

Jak sądzicie?

środa, 09 stycznia 2013, vadim.makarenko

Polecane wpisy

Komentarze
2013/01/10 19:11:04
Artykuł przyszedł w porę, jutro my kandydaci się dowiedziemy o tym, czy dostaniliśmy miejsce na Oxford!
-
2013/09/18 17:06:42
Na szczęście teraz mamy coraz więcej możliwości studiowania za granicą.