Piszę
Tweetuję
Słucham

Blog > Komentarze do wpisu

Operacja Trójząb Neptuna, czyli nic się nie stało

Gibran Peshimam, szef działu politycznego dziennika "The Express Tribune" odebrał telefon od lokalnego reportera z Abbottabadu 2 maja 2011 r., kilkanaście minut po pierwszej w nocy. - Był jakiś wybuch, wyjeżdżam na miejsce, żeby zobaczyć - poinformował krótko.

Peshimam wstrzymał wysyłanie gazety do drukarni. Pakistańskie dzienniki zazwyczaj zamykają wydania o 2-3 w nocy, więc trochę czasu i miejsca na informację o wybuchu jeszcze można było znaleźć. Kilkadziesiąt minut później reporter zadzwonił drugi raz i powiedział, że dzielnicę otoczyło wojsko i nie ma możliwości dostania się na miejsce zdarzenia. - Powiedziałem mu, żeby rozmawiał z ludźmi na miejscu i próbował dowiedzieć się czegokolwiek - mówi Gibran, który zaczął sprawdzać lokalne strony internetowe i czytać Twitter. Tam trafił na relację Sohaiba Athara, informatyka mieszkającego pięć domów dalej od miejsca wybuchu.

"Helikopter krążący nad Abbottabadem o godz. 1 w nocy jest rzadkością" - donosił.

"To podejrzane" - pomyślał redaktor w Karaczi.

A informatyk kontynuował: "Kilka osób w sieci twierdzi, że jeden z helikopterów nie był pakistański".

Reporter z Abbottabadu znowu zadzwonił i powiedział, że nieoficjalnie wojskowi dają do zrozumienia, że doszło do ataku terrorystycznego. "Atak? W Abbottabadzie? Z jakiego powodu?" - głowili się szefowie głównego newsroomu "The Express Tribune" w Karaczi. Czas leciał i kolejne skrawki informacji docierające do redakcji coraz bardziej utwierdzały dziennikarzy w przekonaniu, że sprawa jest poważna. - W pewnym momencie reporter znowu zadzwonił do mnie i powiedział, że na miejsce przyjechało kilka karetek na sygnale, ale żadnej nie udało się przedostać przez wojskowy kordon - wspomina Gibran. - Wtedy już byłem pewien, że wydarzyło się coś dużego.

"A teraz nad Abbottabadem lata samolot…" - tweetował informatyk.

Redakcja uznała, że dłużej z wydaniem nie można zwlekać i gazeta została wysłana do drukarni. Lokalnego korespondenta puszczono do domu. Gibran Peshimam również wrócił do domu, gdzie parzył sobie jedną kawę po drugiej, oglądając rolki z depeszami agencyjnymi i kanały informacyjne. Około trzeciej w nocy wysłał SMS-em pytanie do pracownika biura prasowego pakistańskiego wojska: "Co się dzieje w Abbottabadzie?"

Odpowiedź przyszła po minucie: "Nic".

Nic? A wojskowy rzecznik na bieżąco odpowiada na pytania dziennikarzy o trzeciej w nocy? Gdy Gibran zadzwonił do niego, żeby to powiedzieć, usłyszał, że jutro odbędzie się konferencja prasowa. Tak, o tym, że nic się nie wydarzyło.

Tej nocy spał tylko przez godzinę. Gdy znowu włączył CNN, dowiedział się, że Biały Dom zwołał konferencję prasową na godz. 22:30 czasu amerykańskiego, czyli 7:30 rano czasu pakistańskiego. – A gdy Barack Obama powiedział, że komandosi zabili Osamę ben Ladena, pognałem do redakcji i od razu zacząłem wysyłać ludzi do Abbottabadu, sobie też wypisałem delegację. Przez kolejne kilka godzin moja komórka urywała się od telefonów z amerykańskich redakcji. Dzwonili z NPR, CNN i kilku innych - wspomina.

Nic się przecież nie stało.

 

Kryjówka lidera Al-Kaidy w Abbottadadzie (za Wikipedią)

Kryjówka lidera Al-Kaidy w Abbottadadzie, za Wikipedią

niedziela, 27 stycznia 2013, vadim.makarenko

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: wOojti, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/01/28 09:42:18
Neptune Spear a nie Neptune Trident czyli Włócznia Neptuna, a nie Trójząb Neptuna.
-
2013/01/28 10:11:20
Coż, myślałem o tym przed zamieszczeniem notki. Ostatecznie uznałem, że Neptun włóczni nia miał :)
-
Gość: jegorism, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/01/28 10:55:09
Zawsze uważałem ,że operacja przeciwko Al Kaidzie ma charakter biznesowy ,więc nie dziwi mnie ,że ten artykuł zalazł się w dziale "Biznes" .