Piszę
Tweetuję
Słucham

Blog > Komentarze do wpisu

Pisanie na Facebooku już nie jest tylko lansem

Nie wiem, czy mam dalej karmić bestię.

- Już nie mogę wytrzymać. Szef zwariował i na każdym zebraniu rozprawia o mediach społecznościowych. Każdy program ma mieć profil na Facebooku ze zdjęciami i zwiastunami - pożalił mi się niedawno menedżer jednej ze stacji telewizyjnych w Polsce. Nie on jeden ma ten problem. Media społecznościowe stały się marketingowym Świętym Graalem, którego menedżerowie w pozostałych mediach na dobrą sprawę nie rozumieją. Teraz będzie jeszcze trudniej,  bo Facebook uruchomił własną gazetę, czyli stał się pełnowymiarowym konkurentem dla mediów.

Niewątpliwie Facebook jest "kanałem promocji" i pozwala mediom dotrzeć do odbiorców. Czasem do takich, do których trudno jest dotrzeć inaczej. Moja koleżanka, Anne Achté z fińskiego radia publicznego YLE, opublikowała w Reuters Institute for the Study of Journalism na Uniwersytecie Oksfordzkim całą pracę o tym, jak różne rozgłośnie radiowe wykorzystują Facebook i Twitter. Redakcje na całym świecie na potęgę tworzą stylebooki, wytyczne i polityki dla działalności swoich dziennikarzy w mediach społecznościowych. W uproszczeniu, w tych opracowaniach chodzi o to, żeby przyciągać ludzi do produkowanych przez nas treści, unikając przy tym głupot albo kompromitacji. W redakcjach powstają całe zespoły, które pracują nad tym, żeby marka ich portalu, gazety, programu, dziennikarza, stacji telewizyjnej albo radiowej miała jak najwięcej fanów na Facebooku.

Problem polega na tym, że teraz Facebook staje się "kanałem konsumpcji" i pozwala odbiorcom na miejscu spożyć to, co produkują media. Z hamburgerem taki numer by nie przeszedł. Dziś największy serwis społecznościowy na świecie zaprezentował swoją nowa aplikację mobilną, która nazywa się "Paper" ("Gazeta"). "Jest płynna, lekka i wykonuje wiele funkcji obecnej aplikacji mobilnej Facebooka. Jednak Paper ma kilka nowych ważnych funkcji, jak np. interaktywny podgląd zdjęć (...), który pozwala użytkownikowi przełączać się między poszczególnymi zdjęciami poruszając telefonem z boku na bok. Informacje Paper pokazuje w działach podobnych do gazetowych rubryk: Headlines, Pop Life, Score, Enterprise oraz Home. Kliknięcie w dział prowadzi do podglądu artykułów. Można przeciągnąć palec przez nagłówek i pojawi się animacja przewracanej kartki" - informuje "Wall Street Journal".

 fot. materiały prasowe Facebooka

fot. materiały prasowe Facebooka

Podczas prezentacji reporterzy dziennika widzieli materiały z "New York Times", "Washington Post" oraz "Time". Za ich dobór odpowiada algorytm oraz tzw. curators, czyli po polsku "osoby opiekujące się informacjami" albo "ulepszacze". Potrafią na podstawie opublikowanej gdzie indziej informacji napisać własną, z krzykliwym, prowokacyjnym albo zagadkowym tytułem i nagłówkiem.

Jasne jest, że Facebook zamierza na Paper zarabiać. Na razie nie jest jasne, jak będzie rozliczał się z mediami. Zapewne na podobnych zasadach, co Google News, czyli najpierw wcale, a potem tylko tam, gdzie zostanie do tego zmuszony.

Mój redakcyjny kolega, Wojtek Orliński, już zadeklarował, że z Facebooka będzie odsyłał wyłączenie do tekstów znajdujących się w płatnej części serwisu "Gazety Wyborczej". To też pomysł. Ale nie wszystko, co dziennikarze (łącznie z niżej podpisanym) publikują na Facebooku prowadzi do mediów. Często są to błyskotliwe i mniej błyskotliwe komentarze na temat "Pop Life, Score i Enterprise" albo rekomendacje książek i filmów. Czy ilustrowana zdjęciami krótka refleksja Adama Wajraka o żubrach też wyląduje w Paper? Jeśli tak, to jak, ile i kiedy Facebook zamierza za nią zapłacić? I czy na taką okoliczność wydawcy nie zrewidują swoich kodeksów, polityk i stylebooków poświęconych społecznościowym mediom? Może za chwilę wszyscy zaczniemy pisać o pierogach na obiad i wrzucać ich zdjęcia? A co z amatorami, którzy publikują jakościowe teksty, zdjęcia i filmy?

Pytań będzie jeszcze więcej, gdy Twitter uruchomi własną redakcję, która poskłada to, co my tam relacjonujemy. Trochę tego jest.

czwartek, 30 stycznia 2014, vadim.makarenko

Polecane wpisy

Komentarze
2014/04/02 10:48:40
Bardzo ciekawe.