Piszę
Tweetuję
Słucham

Blog > Komentarze do wpisu

''Gazeta Wyborcza'' uzależnia

Do gazetowych rocznic nasza redakcja zawsze podchodziła z namaszczeniem.

Tonąca w dymie papierosowym Helena Łuczywo redagowała rocznicowe albumy, a Julek Rawicz planował teksty do rocznicowych dodatków. Pewnego kwietniowego poranka 2009 r. wezwał mnie do siebie i poprosił - tak łagodnie, jak tylko on umiał - o tekst o najważniejszych etapach w historii firmy. - Wiesz, to powinno być takie kalendarium o tym, co i kiedy przydarzyło się nam po raz pierwszy - mówił. Redagować tekst miał Jurek Wójcik, dziś wicenaczelny „Gazety”, który razem z Sewkiem Blumsztajnem czuwał nad wkładką na 20-lecie. Julek, który ich wspierał, był zawalony tekstami innych autorów.

Kalendarium ma tą paskudną cechę, że musi być oparte o twarde fakty i daty. Gdy zacząłem je zbierać, odkryłem, że opisywanie wydarzeń sprzed 20 lat we własnej firmie nie różni się zasadniczo od pisania o innych firmach. Pamięć szwankuje albo płata figle, bohaterowie dawnych wydarzeń (jak to ludzie), źle odbierają żarty kolegów na własny temat, a niektóre fakty da się znaleźć i potwierdzić wyłącznie w archiwach. Do tych ostatnich należała sprawa pierwszej reklamy w „Gazecie Wyborczej”.

Nikt nie pamiętał kiedy się pojawiła, ani jaka była. Spędziłem bite pięć godzin w archiwum kartkując zszywki ze starymi wydaniami i posyłając w myślach wszelkie możliwe przekleństwa pod adresem wszystkich moich szefów. W końcu to znalazłem. Pierwsze ogłoszenie w „Gazecie” pojawiło się, gdy Telewizja Polska jeszcze nie przyjmowała reklam - 28 sierpnia 1989 r. „10 lat najstarszej Księgarni Polskiej w Berlinie Zachodnim w Buchhandlung Galerie. Zapraszamy podczas pobytu w Berlinie Zachodnim”.

Dziś Julek nie żyje, Helena wpada do redakcji rzadko, ale pewne rzeczy się nie zmieniają. Dzisiejsza rocznica jest znacząca i nie da się łatwo wykręcić od udziału w pracach nad nią. 25 lat! Jak zwykle jest dodatek do „Gazety”, jak zwykle rozpamiętujemy nasze błędy i sukcesy. Jest co rozpamiętywać, bo we wkładce na 20-lecie pt. „20 przygód »Gazety« tekst o słynnym artykule Adama Michnika „Wasz prezydent, nasz premier” ukazał się z nadtytułem „Nasz prezydent, wasz premier”. Następnego dnia Sewek Blumsztajn tłumaczył się w felietonie „Jako doświadczona już stażystka”.

Tym razem jednak jest coś jeszcze, czego wcześniej nie robiliśmy. Trudne zadanie dostali inni i wiem, że musieli namęczyć się z nim trochę więcej niż ja w poszukiwaniach pierwszej reklamy.

Reportaż „Wiosna nasza” Pawła Smoleńskiego i Michała Wybieralskiego być może byłby tylko kolejnym wzruszającym rocznicowym tekstem, gdyby nie 15-osobowa załoga redaktorów, grafików, speców od wideo i informatyków, która zrobiła z tego materiał multimedialny. Są tam zdjęcia ze żłobka, w którym mieściła się pierwsza redakcja „Gazety Wyborczej”, wspomnienia weteranów, ich swetry i brody, wiwisekcja pierwszej czołówki, a nawet kawałek kroniki filmowej z WFDiF.

Są też inne ciekawostki. A oto moja ulubiona:

„»Gazeta« uzależnia; tak jak uzależniają alkohol, hazard, papierosy” - napisał Piotrek Bratkowski, mój dawny towarzysz broni w tekście „Dowód osobisty” w 1999 r. Wiele się od niego nauczyłem. Udało mu się z tym nałogiem zerwać i dziś pracuje w „Newsweeku”. Mnie się nie udało, jestem w „Gazecie” od 16 lat.

czwartek, 08 maja 2014, vadim.makarenko

Polecane wpisy

Komentarze
2014/05/30 18:56:25
"Mnie się nie udało,
jestem w Gazecie od 16 lat"

wspolczuje, gw próbuje naśladować sowecka "prawda", ale warsztat kuleje, odnakoż.
-
2014/05/30 19:08:05
Przyjemność po mojej stronie! Proszę częściej czytać "Wyborczą" i mojego bloga :)