Piszę
Tweetuję
Słucham

Blog > Komentarze do wpisu

Startuje BIQdata.pl!

Dziś rusza serwis, nad którym wraz z moim zespołem pracowałem przez ostatnie miesiące. To powrót do źródeł dziennikarstwa: znowu szukamy liczb, gromadzimy je i tworzymy zestawienia. Tyle że w nowej formie, o której dawniej mogliśmy tylko pomarzyć

Moje pierwsze teksty przed laty redagowała Teresa Kruszona, dziś redaktor sekretariatu „Gazety Wyborczej” i członkini Rady Języka Polskiego, a wtedy szefowa dodatku „Supermarket” ukazującego się wraz z „Gazetą Stołeczną”, gdzie zaczynałem swoją dziennikarską podróż. Pisałem dla „Supermarketu” o jednorazowych zegarkach, klimatyzatorach, ofercie sklepów w biurowcach i innych atrakcjach. Pewnego dnia Teresa dała mi dziwne i - jak mi się wtedy zdawało - niezbyt poważne zadanie.

- Spisz ceny warzyw i owoców na bazarze pod Halą Banacha. Włoszczyzna, ogórki, pomidory, kapusta, kapusta pekińska, kalarepa, kalafior, brokuły - wymieniała, a ja pilnie notowałem. Następny dzień miałem zacząć na bazarze, a w redakcji wklepać ceny do tabelki. Tej tabelki prawie nie było widać, pracowaliśmy jeszcze w DOS-ie i na czarno-białych monitorach nazwy warzyw oddzielaliśmy od cen, wciskając mozolnie klawisze spacja i enter.

Ale największym problemem nie była technologia. Wtedy nie wypadało, ale teraz już mogę się przyznać: nie wiedziałem, jak wyglądają brokuły. Ani kalarepa. Ani kalafior. W ZSRR (dorastałem za wschodnią granicą) wszystkie te dziwne kapusty nie były popularne. Pamiętam z dzieciństwa określenie „kolorowa kapusta”, które słownikowo oznacza kalafior, ale dla mnie określało też wszystkie pozostałe kapusty. Gdy nazajutrz pod Halą Banacha spytałem, gdzie znajdę kalarepę, życzliwi powiedzieli coś w rodzaju: „Dwie alejki dalej po prawej”. Gdy byłem już przy warzywach, zacząłem jak doświadczony reporter:

- Dzień dobry! Po ile ta kalarepa?

- Nie mam kalarepy - odparł sprzedawca.

- A co to?

- To kalafior.

Nie muszę mówić, jaką miał minę. A ja dopytywałem o cenę i szedłem do kolejnego stoiska, dialog się powtarzał, tyle że z innymi warzywami. Opanowałem nazewnictwo, a w redakcji spisałem tabelkę i zrobiłem krótki komentarz. To był mój debiut w dziennikarstwie danych. Najwyraźniej słaby, bo dziś nie mogę znaleźć go w archiwum.

Odkryłem natomiast tekst koleżanki pt. „Do łuskania i gryzienia” zachęcający czytelników do zastąpienia czipsów orzechami i suszonymi owocami. Brzmiał tak: „W Hali Banacha na Ochocie kupimy łuskane pestki z dyni sprowadzone aż z Chin. Cena 100-gramowego opakowania wynosi 3,60 zł. Za trochę większe, bo 125-gramowe, polskiej produkcji zapłacimy 4,35 zł. Tańszy od pestek dyni jest łuskany słonecznik - 2,40 zł za 100 g.”. Banalne? Ależ skąd! Autorka radziła, gdzie można taniej kupić bakalie i gdzie jest ich największy wybór, bo latem 1998 r. nie było ich jeszcze na każdym rogu.

Dziś dane zdobywa się łatwiej, bo swoje bazy danych otwierają urzędy, organizacje pozarządowe, a nawet firmy. Wówczas wyciągnięcie tabeli z kaloriami w posiłkach sieci fastfoodów to był wyczyn. Dziś ładujemy ją na dysk komputera w kilka sekund. W ogóle danych jest coraz więcej: ważnych i błahych, obfitych i ubogich, uporządkowanych i chaotycznych, a tym samym praca z nimi zabiera dużo więcej czasu i wymaga większej wiedzy, jeśli chcemy wyciągnąć z nich ciekawą i użyteczną historie.

W internetowym wydaniu „Gazety Wyborczej” czytelnicy mogą znaleźć interaktywne tabele np. z cenami w sklepach i przeszukać je. Albo kartogramy pokazujące np. procent mieszkań bez łazienki w poszczególnych gminach. Pracując wraz z zespołem nad serwisem BIQdata, czułem się, jakbym wracał do źródeł. Bo za każdą, nawet najbardziej wyrafinowaną interaktywną infografiką stoi tabela (a za tabelą kryją się godziny sprawdzania, filtrowania danych i pracy nad wizualizacją).

Czasem takie tabele potrafią nieźle namieszać. Pod koniec 2004 r. „Dallas Morning News” przeanalizował wyniki stanowych testów szkolnych w Teksasie i szybko odkrył, że jedna ze szkół regularnie oszukuje. Szczegółowe analizy wykazały, że swój wynik zawyżało blisko 400 szkół w całym stanie. Po śledztwie gazety wybuchł skandal.

Z kolei argentyńska „Le Nacion” posługując się  otwartymi danymi prześwietliła wydatki senatorów. Po wklepaniu wszystkich danych do bazy i wyświetleniu ich na wykresach stwierdziła, że część wydatków reprezentacyjnych politycy przypisali podróżom, które nie mogły się odbyć, bo… w tym czasie trwały inne podróże służbowe.

A „Guardian” opublikował niedawno dane pokazujące, gdzie przedstawiciele poszczególnych zawodów zdobywali swoją edukację. „Tylko jeden na 100 obywateli Zjednoczonego Królestwa ma dyplom Oksfordu albo Cambridge, a jednak absolwenci tych uczelni stanowią 75 proc. wszystkich sędziów, 57 proc. stanowisk w rządzie, 47 proc. publicystów w gazetach i 33 proc. kadry kierowniczej w BBC” – czytamy na Datablogu tego dziennika. Te dane mówią same za siebie.

Jednak dane nie zawsze mówią wszystko, a czasem wręcz zaciemniają obrazek. Jak choćby polskie statystyki umieralności. Nasi lekarze nie są zbyt skrupulatni w wypełnianiu kart zgonów, dlatego często możemy przeczytać w nich „niewydolność wielonarządowa” albo „starość”. W efekcie Światowa Organizacja Zdrowia wyklucza Polskę z swoich analiz porównawczych dotyczących przyczyn zgonów.

Na BIQdata znajdziecie m.in.:

- muzyczną mapę Polski wg Spotify;

- przekonacie się, że wielkie telewizje w USA jeszcze nie zginęły;

- na własne oczy zobaczycie, jak #IceBucketChallenge zarażało świat i co z tego wyszło;

- i wiele innych, poważnych materiałów.

Zapraszam na BIQdata.pl!

 

poniedziałek, 22 września 2014, vadim.makarenko

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: , *.dynamic.gprs.plus.pl
2014/09/22 15:29:49
Vadimie!

trzymam kciuki. zawsze kierujesz się zasadą nowych wyzwań! będę Ci sekundować w nowej roli. Di
-
2014/09/22 23:18:28
Dziękuję!
-
2015/01/12 16:10:58
Witam
Na początku chciałem pożyczyć wszystkim szczęśliwego nowego roku,mam nadzieję ,że będzie lepszy niż poprzedni i każdy z nas zrealizuje jakieś swoje marzenia.Wracając do tematu,wydaje mi się ,że to bardzo fajne rozwiązanie i na pewno przyniesie rezultaty. Bardzo ciekawe spostrzeżenia ująłeś. Pozdrawiam
-
2015/03/25 19:47:34
Niechaj Wasze dziecko (biqdata) dorasta w zdrowiu. Z całego serca powodzenia z nowym startupem!
-
2017/07/02 15:59:08
Fajne to biqdata. Powodzenia!